Dyskusja na temat przyszłości „Rynku Pracy”
W dniu 6 marca
2002 r. w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej odbyła się dyskusja na temat
nowej formuły „Rynku Pracy”, w której obok Pana Ministra Andrzeja Zdebskiego
i Rady Programowej wzięli udział zaproszeni goście:
Bogdan Grzybowski – OPZZ
Robert Kudyna – Bank Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych
Andrzej Martynuska – Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie
Maria Skurpska - Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Olsztynie
Rada Programowa:
Michał Boni – Redaktor Naczelny „Rynku Pracy”
Artur Janas – Zastępca Redaktora Naczelnego
Cecylia Mrozińska – Sekretarz Redakcji
Stanisława Borkowska –Instytut Pracy i Spraw Socjalnych
Bartłomiej Piotrowski – Bank Inicjatyw Społecznych
Hanna Świątkiewicz-Zych – Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
Grażyna Zawadzka – Krajowy Urząd Pracy
Poniżej publikujemy stenogram dyskusji.
Michał Boni
Miło mi Państwa
powitać na dzisiejszym spotkaniu. Jak Państwo wiecie „Rynek Pracy” jako pismo
wkracza w nową fazę, choćby ze względu na to, że trochę zmienia się sposób zarządzania
rynkiem pracy, po tym kroku jaki został zrobiony w 1999 roku, kiedy nastąpiła
decentralizacja zarządzania rynkiem pracy i służby zatrudnienia na poziomie
powiatów znalazły się w gestii władz samorządowych. Teraz podjęta została i
wchodzi w życie decyzja o likwidacji Krajowego Urzędu Pracy. Nasze pismo do
tej pory spełniało funkcję podwójną. Z jednej strony miało charakter czysto
informacyjny, prezentowało dane, informowało o tym co się dzieje w różnych regionach
kraju, jakie inicjatywy służby zatrudnienia podejmują, jak są rozwiązywane różne
problemy, także ze względu na specyfikę lokalnych rynków pracy. Ale również
w „Rynku Pracy” można było znaleźć materiały dotyczące programów szerszych realizowanych
na rzecz bezrobocia, także rozważania poświęcone ekonomicznemu wymiarowi funkcjonowania
rynku pracy, jak i to wszystko co dotyczy wejścia do Unii Europejskiej. Bo ta
tematyka, nie tylko migracji, ale także przepisów unijnych związanych z zatrudnieniem
jest szczególnie istotna.
Pozwoliliśmy sobie zaprosić Państwa dzisiaj do wzięcia udziału w tej dyskusji,
żeby uzyskać odpowiedź na pytanie: jaką rolę odgrywa i odgrywać może „Rynek
Pracy” w krzewieniu takich zintegrowanych działań prozatrudnieniowych. Tym bardziej,
że mam nadzieję, iż „Rynek Pracy” wydawany tutaj w Warszawie, będzie dobrym
miejscem przekazu i wymiany informacji pomiędzy służbami zatrudnienia działającymi
lokalnie, a także wszystkimi innymi partnerami zaangażowanymi w problematykę
rynku pracy. I oczywiście, jeśli to pytanie zadajemy, to z tym wiążą się inne
pytania dotyczące wyzwań jakie stoją przed rynkiem pracy w Polsce, dotyczące
instrumentów jakie można stosować na rzecz poprawy sytuacji na rynku pracy,
zwiększenia wskaźnika zatrudnienia i obniżenia poziomu bezrobocia. Dla „Rynku
Pracy” jako pisma szczególnie istotne jest jaka w tych działaniach może być
rola służb zatrudnienia: czy należy ją na nowo zdefiniować, czy należy zadać
sobie pytanie jaka jest ich rola w aktywizacji bezrobotnego, a jaka jest i czy
powinna być w sferze opieki socjalnej. Czy nie należałoby pewnych kwestii rozważyć
na nowo. Nasze pismo mogłoby wspomagać współpracę partnerów społecznych, zarówno
tych działających w sferze obrony i ochrony praw pracowniczych, myślę o związkach
zawodowych, jak również tych instytucji i organizacji, które działają w sferze
pozarządowej. Ta sfera będzie się rozwijała. Ustawa przesłana do parlamentu
jest ustawą, która tworzy wreszcie taką daleką i dobra perspektywę funkcjonowania
organizacji pozarządowych. Należy przypuszczać, że one z biegiem czasu staną
się o wiele większym i bardziej znaczącym partnerem w rozwiązywaniu niektórych
problemów rynku pracy niż to się działo do tej pory. Kończąc ten wstęp oddaję
Państwu głos.
Bogdan Grzybowski
Jest poza dyskusją,
że "Rynek Pracy" funkcjonujący od 10 lat, edukował w dziedzinie nowocześnie
pojmowanej polityki zatrudnienia, stanowił platformę wymiany doświadczeń, był
integratorem działań służb zatrudnienia wreszcie stanowił cenne źródło informacji
dla partnerów rynku pracy. To są pozytywy. Z przyjemnością to pismo czytałem
i czytam, co więcej - wykorzystywane jest przez wydziały merytoryczne w OPZZ.
Jeżeli chodzi o dzisiejsze spotkanie, to myślałem, że będzie to spotkanie pożegnalne
- gdyż redaktor naczelny w grudniowym numerze "Rynku Pracy" jak gdyby
pożegnał się z czytelnikami. Proszę mojej wypowiedzi nie odbierać jako swoistego
wotum nieufności do redaktora naczelnego, gdyż osobiście go bardzo szanuję i
cenię za olbrzymią wiedzę oraz doświadczenie, lecz związane jest to z podsumowaniem
całego czteroletniego okresu ostatnich rządów. Otóż Pan Minister Boni był w
ekipie, która doprowadziła do dezintegracji rynku pracy i służb zatrudnienia
i to trochę kłóci się z obecną rolą, czy funkcją w tym czasopiśmie. OPZZ było
przeciwne decentralizacji służb zatrudnienia. Uważaliśmy, że wydzielona administracja
specjalna, model funkcjonujący w samorządowej Europie, sprawdziła się i u nas.
Na skutek takich osób jak poseł Rokita, który myślał, że zrobi skok na kasę,
ten model został zniszczony. Uważam, że na łamach "Rynku Pracy" należy
przeprowadzić dyskusję nad zarządzaniem i finansowaniem urzędów pracy. Krytyczna
analiza sytuacji na rynku pracy w Polsce prowadzi do wniosku, że wymaga on przebudowania.
Gdy zawodzi system obsługi rynku pracy, gdy narzędzie to, zamiast zachowania
aktywności zostaje sprowadzone do roli dystrybutora środków i poczekalni na
cudowne zdarzenia - to nie ma co czekać dłużej. Myślę, że podczas tej dyskusji
pojawią się propozycje regulacji prawnych sprowadzające się do właściwego usytuowania
ośrodków podejmowania decyzji. Jedną z nich mogłoby być włączenie wojewódzkich
urzędów pracy do administracji rządowej i powierzenie im funkcji zarządzania
programami krajowymi na poziomie lokalnym.
Uważam, że zepsuto modelowe usytuowanie i funkcjonowanie urzędów pracy, pozostał
jednak ważny ogólnopolski instrument informacyjny - pismo "Rynek Pracy".
Oceniam je jako wzorowe, które szkoda byłoby zepsuć. Uważam, że dalszy charakter
tego pisma, musi być związany z naszymi staraniami o wejście do Unii Europejskiej,
związany z absorpcją środków pomocowych, edukacją w zakresie pisania programów,
bo tego naszym służbom zatrudnienia brakuje. Nie mamy wystarczającej ilości
ludzi wykształconych, jeżeli chodzi o przygotowywanie programów.
Kolejny temat, to dyskusja nad całkowitym rozdzieleniem środków zaopatrzenia
społecznego i przeniesieniem wypłaty zasiłków i świadczeń przedemerytalnych
np. do ZUS-u. Wtedy okazałoby się, jaka jest rzeczywista liczba osób poszukujących
pracy. Myślę, że taka dyskusja mogłaby się rozpocząć na łamach tego pisma.
Tak jak dzisiaj to pismo stanowi platformę wymiany informacji i doświadczeń
na szczeblu krajowym, będzie musiało się przekształcić na trochę szerszy szczebel
unijny. Przystąpienie do systemu swobodnego przepływu pracowników wymagać będzie
przeprowadzenia dostosowań organizacyjnych i instytucjonalnych w odniesieniu
w szczególności do funkcjonowania publicznych służb zatrudnienia w kontekście
udziału w systemie współpracy służb zatrudnienia państw członkowskich i wymiany
informacji o warunkach życia i pracy oraz wolnych miejscach pracy. Myślę, że
są to tematy do podjęcia przez redakcję "Rynku Pracy".
Nie wiem czy czas pozwoli na to, abym zabrał głos w dalszej części dyskusji,
dlatego teraz zwracam się do redaktora naczelnego z prośbą o przekazanie podziękowań
dla całej redakcji za wysiłek w tworzeniu wartościowego instrumentu rynku pracy.
Andrzej Martynuska
Chciałbym się na wstępie odnieść do tego do powiedział Michał Boni odnośnie krzewienia dobrych rozwiązań poprzez „Rynek Pracy”. Ja odczuwam nadmiar dobrych pomysłów, których z uwagi na złe struktury i brak środków nie jestem w stanie realizować. W związku z tym dostarczanie mi dalszych dobrych pomysłów jest dla mnie frustrujące. I muszę powiedzieć, że bardzo wiele osób to odczuwa. Ale „Rynek Pracy” ma być adresowany do wielu środowisk, więc należy zapytać czy „Rynek Pracy” ma być źródłem informacji, czy ma być giełdą pomysłów, mimo wszystko, czy też forum dyskusyjnym - dyskusji o problemach. I niezależnie od tego jaką formułę byśmy przyjęli, uważam, że tego typu czasopismo musi być wyposażone w odpowiednie środki, żeby ludziom płacić za przygotowywanie materiałów, bo wtedy zapewni się dobre artykuły, rzetelne informacje i rzeczywistą szansę na to, że ludzie będą zgłaszali wiele różnych pomysłów. Po prostu będzie im się to opłacało. Dopóki „Rynek Pracy” nie osiągnie takiej renomy, że trzeba będzie zapłacić za to żeby w nim umieścić swoje myśli. Taki jest rozwój wszystkich mediów i te pisma fachowe, znane, w których trzeba po prostu zapłacić albo zasłużyć sobie na umieszczenie tam artykułu wiele lat dochodziły do swojej pozycji. I to jest to, uważam, jedna ważna sprawa. Uważam, że czasopismo jest potrzebne, pomimo tego na początek krytycznego stwierdzenia, muszę powiedzieć, że korzystam z niego wtedy, kiedy poszukuję różnych pomysłów. Jakkolwiek muszę powiedzieć, że jestem przekonany, że to nie są jeszcze wszystkie pomysły. W pracy takiej jaką my wykonujemy, bardzo niewiele czasu można poświęcić na lekturę. W związku z tym posiadanie źródła informacji takiego zidentyfikowanego, pewnego jest bardzo ważne. I moim zdaniem „Rynek Pracy” w najbliższym czasie powinien się jednak poświęcić i stworzyć forum dyskusyjne dla fachowców na temat przyszłości rynku pracy i jego instytucjonalnej obsługi. Bo ten projekt, który przygotowało Ministerstwo rozumiem, że jest pewnym kompromisem politycznym, rozwiązaniem doraźnym, możliwym do wprowadzenia tu i teraz. Natomiast jak rozumiem z wypowiedzi Pana Ministra Hausnera i Pana Ministra Zdebskiego jest to jednak pewien etap w drodze. I teraz będziemy mieli czas na to, żeby dyskutować, gdzie naprawdę idziemy. Poprzez doświadczenie ostatnich dwóch lat, bardzo trudne doświadczenie, z którego jednak staram się korzystać, mimo że zadaję sobie pytanie, dlaczego to musiało aż tyle kosztować. Uważam, że i poprzedni model był niedoskonały, i obecny model jest fatalny, i to co się proponuje jest też tylko kompromisem i etapem na drodze gdzieś, gdzie powinniśmy to określić. „Rynek Pracy” powinien stworzyć forum dyskusji fachowców na ten temat. W tej dyskusji koniecznie trzeba zapewnić udział samorządów wszystkich szczebli. Bo niezależnie od tego jak będzie się kształtował dalszy rozwój sytuacji, jak będzie wyglądał model instytucjonalnej obsługi rynku pracy, samorząd pozostanie podstawowym kreatorem rozwoju. A wiemy przecież, że znaczące, pozytywne zmiany na rynku pracy można zapewnić wyłączne poprzez rozwój. Dlatego też uważam, że w orbitę odbiorców „Rynku Pracy” muszą być aktywnie włączone samorządy, które kreując rozwój lokalny i regionalny muszą to czynić dostrzegając prozatrudnieniowe aspekty tego rozwoju.
Maria Skurpska
Bezwzględnie „Rynek
Pracy” jest czytany i jest wykorzystywany. Ta frustracja, o której mówił Dyrektor
Martynuska wynika z tego, że ostatnie dwa lata nie dały nam po prostu możliwości
realizacji tych pomysłów, które nawet jeżeli byśmy je mieli były one pomysłami
powiedziałabym do szuflady, niewykonalnymi. Wobec czego nie przekreślałabym
możliwości dyskusji, ale w tej sytuacji, w której jesteśmy „Rynek Pracy” bezwzględnie
musi zawierać instruktaż. Mamy kadrę, która jest niedoszkolona. Tak się stało,
że tę którą już wyszkoliliśmy, wykształciliśmy w dużej mierze też straciliśmy.
Możliwości szkoleniowe na poziomie WUP są takie jakie są Ludzie zatrudnieni
w tej chwili w urzędach pracy są nie wyszkoleni profesjonalnie. Wobec czego
wiedza profesjonalna i artykuły profesjonalne nie koniecznie na stopniu już
bardzo wysokim naukowym.. Chcę wrócić do tych podstaw wiedzy, które były przekazywane
na samym początku, do tych rzeczy bardzo przejrzystych i prostszych, które będą
stanowiły materiał szkoleniowy. To jest jedno. Po drugie, rzeczywiście jeżeli
mamy współdziałać z państwami Europy, koniecznie musimy wrócić do tego co już
było na rynku pracy, mianowicie system urzędów pracy w Europie. Kiedyś przecież
po wszystkich naszych wyjazdach i seminariach pracownicy pisali takie artykuły,
np. działania urzędów pracy w jakimś kraju europejskim, może w układzie zebranym,
zbiorowym wskazującym na podobieństwo, różnice. Ponadto to co jest eurodoradztwem
i w tej chwili w ogóle wymaga na poziomie Wojewódzkich Urzędów Pracy rozwiązania
prawa pośrednictwa pracy, migracji za granicę. Ponieważ ta sprawa załatwiona
została w powie to z każdą chwilą będzie nam narastała sprawa ofert przechodzących
przez WUP. Będzie to wymagało specjalnej organizacji służb dla ofert adresowanych
i umiejętności, które muszą zdobyć pracownicy w celu rzetelnego doradztwa: -
tzn. gdzie , z kim, w jakim miejscu należy się kontaktować osoba, która otrzymuje
ofertę pracy. Tego typu informacje są niezbędne . I niezbędne jest moim zdaniem
forum dyskusyjne. Tu podzielam zdanie Andrzeja Martynuski, że jeżeli pracownicy
nie będą w pewnym sensie zachęceni i honorarium (które jest przy tej mizerii
finansowej służb zatrudnienia zawsze znaczące) i w pewnym sensie nobilitujące,
wręcz uważałabym, że należy w rozmowach z dyrektorami WUP-ów stworzyć obowiązek
takiej podniety pracowników w celu wypisywania się i wydyskutowania. Dlatego,
że oni borykają się z najrozmaitszymi rozwiązaniami, a życie przynosi takie
nieoczekiwane sytuacje, których nie jesteśmy w stanie wcześniej określić. Wobec
tego ta dyskusja o systemie urzędów pracy, o możliwości naszego działania powinna
być wzbogacona o uwagi terenowe. I jeszcze jedno. Nie wiem czy będzie utrzymany
„Biuletyn KUP”. Tam były jednakowe rozstrzygnięcia jeśli chodzi o sprawy prawne,
były pewnego rodzaju elementy takiej codziennej pracy bieżącej, która jest bardzo
potrzebna. Jeżeli w „Rynku Pracy” znalazłby się taki dział wspierający codzienne
działania urzędów byłoby to na pewno bardzo, bardzo korzystne.
Dziękuję.
Hanna Świątkiewicz-Zych
Ja może powtórzę kilka pytań takich, które zadawaliśmy sobie już podczas naszych posiedzeń Komitetu Redakcyjnego. Tak, żeby może bardziej skomentować tę dyskusję. Pierwsze pytanie, na które odpowiedź jest, jak rozumiem, już twierdząca czy w ogóle Minister Pracy chce mieć takie pismo. Rozumiem, że Minister Pracy chce mieć pismo pt. „Rynek Pracy”. I z tym związane jest drugie pytanie. Minister Pracy ma już jedno pismo pt. „Służba Pracownicza”. Czy potrzebne są dwa pisma, czy może jakoś to skanalizować, wymyślić nowy tytuł. Zrobić z tych dwóch pism jedno o szerszym zasięgu. To jest luźna propozycja do dyskusji. Trzecia kwestia to jest to jaki praktycznie charakter ma mieć „Rynek Pracy”. Czy informacyjno-szkoleniowy, czy dyskusyjny. Z tym z kolei wiąże się kwestia naboru autorów. Bo od roku, od dwóch lat ludzie przestali pisać. Potrzebna jest zachęta materialna, ponieważ stawki w „Rynku Pracy” są dużo niższe niż w innych czasopismach. I jeżeli mają być stawki wyższe, to czy pismo ma się samo utrzymywać, a więc trzeba je sprzedawać, czy też ma być cały czas finansowane z budżetu. To są pryncypialne pytania, na które musimy znaleźć odpowiedź. Jeżeli mówimy czy ma być komercyjne, to do kogo ma być adresowane. Bo w tej chwili jest adresowane głównie do pracowników urzędów pracy, studentów, bibliotek. Natomiast jeżeli pismo miałoby mieć charakter komercyjny, to wtedy mamy już bardziej rozszerzony zakres odbiorców. Wydaje mi się, że na tych pytaniach powinniśmy się skoncentrować, bo mówimy o szczególikach, czy pisać w „Rynku Pracy” o migracji, czy o integracji z Unią Europejską. Natomiast wydaje mi się, że stoimy przed decyzją jaki ma być charakter tego pisma. Jak ono ma być wydawane? Czy ma być wydawane w ten sposób jak do tej pory, że jest redakcja taka jaka jest. Czy to ma być jakaś redakcja etatowa.
Stanisława Borkowska
Zasadniczo rola urzędów pracy ostatnio zmieniła się. Nie ma bezpośredniego centrum, które tymi urzędami steruje. Zatem, rośnie bardzo czy powinna wzrosnąć rola „Rynku Pracy” jako czasopisma w sensie organu, który by był i źródłem informacji i wspierał w pomysłach urzędy pracy. Uważam, że przede wszystkim pismo powinno być adresowane do urzędów pracy. A oczywiście jest ono wykorzystywane i będzie wykorzystywane też w szkołach wyższych. Jeśli pismo ma być kierowane głównie do rzędów pracy, to brak w istocie uzasadnienia dla jego charakteru komercyjnego. Pismo kierowane głównie do urzędów powinno wspomagać ich funkcjonowanie w nowych warunkach w przededniu integracji to – po pierwsze - powinno być pismo o charakterze poniekąd instruktażowym. Może źle to brzmi, ale ponieważ tak się złożyło, że na nowe, większe wyzwania wobec urzędów nakładają się niższe kwalifikacje w urzędach pracy więc powinno być więcej instruktażu i pomocy tego rodzaju. Pan Dyrektor Martynuska zwrócił uwagę na to także, że powinno to być pismo „i forum dyskusji, i giełda pomysłów, i źródło informacji”. Jestem za giełdą pomysłów. Za giełdą pomysłów, dlatego że nie ma jednego dobrego pomysłu dobrego dla każdej sprawy i dla każdego rynku lokalnego. Mogą one nawet stanowić cenną inspirację dla władz lokalnych w różnych regionach. Ja mam taką drobną propozycję, będzie to szczegół, ale zmierzający do pobudzenia inicjatywności lokalnej. Może wprowadzić do pisma rodzaj – powiedzmy pomysłu, wdrożenia. Niech potem sami czytelnicy typują te najlepsze. Warto najlepsze z nich nagradzać. Nagrody mogą mieć charakter niematerialny (przysłowiowy uścisk dłoni Ministra czy Redaktora Naczelnego) i materialny. Trzeba przełamywać syndrom relatywnie niskich kwalifikacji i bierności, pasywności: niewiarę pracowników pobudzić. Mówią Państwo najważniejsza jest część instruktażowa. Warto zatem rozważyć celowość wydawania niektórych numerów specjalistycznych ukierunkowanych na kluczowe problemy. To ułatwi odbiór służbom pracowniczym. Czy pismo powinno stanowić forum dyskusji. Myślę, że tak, ale w ograniczonym zakresie. Mam na myśli dyskusję w celu pobudzenia inicjatywności i pomysłowości samorządów. W „Rynku pracy” poczesne miejsce zająć powinny kwestie związane z perspektywą integracji Polski z Unią Europejską. Może warto byłoby wyodrębnić specjalny dział poświęcony rynkowi pracy w kontekście integracji – rynkowi polskiemu i rynkom unijnym oraz krajów kandydackich.
Maria Skurpska
Wydaje mi się, że „Służba Pracownicza” nastawiona rzeczywiście na działy kadr różnych przedsiębiorstw i różnych placówek, ma szansę być pismem komercyjny, który kadrowy każdy w dobrze rozumianym interesie powinien zaprenumerować i wykorzystywać. Natomiast „Rynek Pracy” mógłby stanowić narzędzie Ministra Pracy w celu integracji i dokształcania kadry, która pracuje na rzecz Ministra Pracy, kadry urzędów pracy. Przede wszystkim. Nie sądzę, żeby to mogło być pismo komercyjne. Zastanawiałabym się nawet nad tym, czy taniej jest wydawać dobre pismo instruktażowe, czy robić szkolenia. Może zdecentralizować szkolenia na poziom województw dając im bardzo przyzwoity materiał jakim byłoby takie właśnie pismo. Bo jeżeli nie ma pieniędzy to trzeba wybierać rozwiązania tańsze. Uważam, że „Rynek Pracy” mógłby być zamawiany i kupowany przez inne instytucje, natomiast jeżeli chodzi o te 12 czy 14 tysięcy osób zatrudnionych w urzędach pracy, jest to kadra, która powinna mieć czasopismo fachowe. Zwłaszcza w tej chwili, bo jest to kadra niedokształcona.
Grażyna Zawadzka
Muszę przyznać, wszystko się we mnie od pewnego czasu buntuje na ograniczanie pojęcia "rynek pracy" tylko do bezrobocia. Formuła „Rynku Pracy” taka jaka była dotychczas pod auspicjami Krajowego Urzędu Pracy miała uzasadnienie, ponieważ to było pismo służb zatrudnienia. Teraz pytamy o to, czy chcemy rozszerzyć to pojęcie o instrumenty podażowe i popytowe, o forum dla pracodawców czy o innych adresatów. Czy zachowamy charakter informacyjny, czy rozszerzymy formułę o materiały instruktażowe? Na pytanie Pani Profesor Borkowskiej i Pani Dyrektor Świątkiewicz – jedno czy dwa czasopisma. - ja bym powiedziała trzy. Ponieważ mamy także bogate doświadczenia z prowadzenia serii zeszytów informacyjno-metodycznych, które były bardzo pozytywnie odbierane przez doradców zawodowych, pośredników pracy czy specjalistów ds. szkolenia, uważam, że trzeba by było poza „Służbą Pracowniczą”, poza „Rynkiem Pracy” utrzymać tę serię zeszytów dla kadr urzędów pracy. To jest zupełnie inna płaszczyzna, szczególnie w kontekście ograniczonych środków na szkolenia kadr.
Bartłomiej Piotrowski
Chciałbym kontynuować
tę myśl, moim zdaniem bardzo słuszną, poszerzania kręgów, do których adresowany
byłby nasz miesięcznik. Rozszerzenie forum odbiorców o grono partnerów, partnerów
trójstronnych, tak jak np. zainteresowanie przedstawiały tutaj związki zawodowe.
Tak także należy pamiętać, że tak naprawdę ostatecznym klientem służb zatrudnienia
i polityki zatrudnienia jest pracodawca. Że to nie jest kwestia obracania się
tylko w tym zamkniętym kręgu, ale wychodzenie do lokalnych partnerów społecznych.
To nie są tylko związki, ale to są także pracodawcy. Czyli ci ostateczni klienci,
którzy współpracują z urzędami. Nowa formuła to powinna też być formuła adresowania
szerzej, formuła, która:
1) uczy i będzie służyć przekazywaniu urzędom informacji o oczekiwaniach, zainteresowaniach
i potrzebach tego środowiska tych właśnie klientów, czego potrzebują, co im
można dać, jakie instrumenty dla nich byłyby ciekawe. I przekazywanie z drugiej
strony tymże właśnie klientom szerzej informacji, bardziej już profesjonalnej
dla klientów zainteresowanych.
2) pokazuje jakie są stawki, przepisy i wszystkie normy dotyczące rynku pracy.
Więc chcę podkreślić, żeby „Rynek Pracy” był adresowany także do pracodawcy.
Artur Janas
Ja nawiążę do wątku,
który podniosła Pani Dyrektor Świątkiewicz. Czasami redakcja cierpiała na brak
artykułów i materiałów – skąd to się brało? M. in. ta dyskusja potwierdza, że
dyskusji o rynku pracy w ogóle i instytucjach rynku pracy w ogóle oraz o piśmie’’
Rynek Pracy’’ nie da się rozdzielić. Praktycznie przez cały czas nawiązujemy
do sytuacji urzędów pracy i do sytuacji na rynku pracy. Ja byłem odpowiedzialny
(oczywiści nieformalnie) w redakcji za kontakty z lokalnym rynkiem pracy. Mogę
coś powiedzieć, dlaczego ludzie ostatnio nie pisali zbyt dużo. Należy zauważyć,
że nie zawsze tak było. Był okres kiedy pisali bardzo intensywnie i dużo. Myślę,
że redakcja wiele lat temu miała nawet problemy co wybrać do druku. Ale od pewnego
czasu – powiedziałbym, że po 1998 roku zaczęło się coś psuć z tym pisaniem artykułów
na temat doświadczeń lokalnych i regionalnych. Przyczyną tego był fakt, że dramatycznie
pogorszyła się sytuacja na rynku pracy i zaczęła się psuć sytuacja w urzędach
pracy. Kiedy rozmawiałem czasami z kolegami i prosiłem o napisanie artykułu
i podzielenie się swoimi doświadczeniami często odpowiadali – „o czym tu pisać?
Jest tak źle, jest tak trudno, że czym ja mam się pochwalić, jakim doświadczeniem
mam się podzielić?”.
Tzn. był okres świetności kiedy rozwijała się sytuacja na rynku pracy i rozwijały
się instytucje rynku pracy. To był początek lat 90-tych kiedy ludzie pracujący
w urzędach stworzyli większość procedur, oni wymyślili większość sposobów i
metod pracy z bezrobotnymi. Ja zawsze byłem zwolennikiem tezy, że urzędy pracy
w dużej części (oczywiści w ramach działalności administracji publicznej) –
zostały stworzone spontanicznie przez ludzi. Przez pracowników, którzy tam zaczęli
pracować. Można powiedzieć, że był to okres twórczego rozwoju tych instytucji.
Powiedziałbym tak, żeby dyskutować dalej nad misją tego czasopisma to bezwzględnie
należałoby podjąć w dyskusji pewne problemy dotyczące perspektyw polityki rynku
pracy i perspektyw instytucji rynku pracy – urzędów pracy. Bez jasnego modelu
perspektywicznego w tych obszarach nie będzie jasnej perspektywy psychologicznej
dla pracowników funkcjonujący i pracujących w urzędach pracy.
W konsekwencji może brakować niezbędnej motywacji do podejmowania coraz trudniejszych
wyzwań i twórczego angażowania się w rozwiązywanie problemów. W tych sprawach’’
Rynek Pracy’’ może spełniać ważną rolę.
Andrzej Martynuska
Ja przepraszam, że wpadnę tu w słowo. To spontaniczne zaangażowanie się było stymulowane tym, że oni mieli poczucie, że mają wpływ na to co robią. A teraz ten wpływ się skończył lub ograniczył.
Artur Janas
W tej chwili sytuacja jest niejasna kompetencyjnie tzn. jeśli chodzi o realne możliwości działania urzędów pracy. Psuje się a nawet ulega erozji podstawowa infrastruktura organizacyjna codziennej pracy powiatowych i wojewódzkich urzędów pracy. Można powiedzieć, że coraz trudniej „pracować i działać po europejsku”. Coraz trudniej podejmować rzeczy ważne w sytuacji kiedy krzyczy bieda. Cały czas trzeba mieć na uwadze powyższy aspekt problemu. Przewinął też się wątek funkcji szkoleniowej i instruktażowej. Powiedziałbym tak, Rynek Pracy nawet najlepiej wydawany nie zastąpi braku odpowiedniego systemu szkolenia kadr. Oczywiście musi spełniać ważną funkcje uzupełniającą – „Rynek Pracy” może tłumaczyć rzeczy fundamentalne, które dzieją się na rynku pracy w Polsce i w Europie. Może jednocześnie ukazywać dlaczego takie działanie podejmuje Rząd, administracja regionalna i lokalna i wyjaśniać główne założenia polityki rynku pracy i programów rynku pracy. Szczegóły, instrukcje i procedury, które są niesłychanie skomplikowane (szczególnie w przypadku programów przedakcesyjnych) powinny być wyjaśniane przez czasopisma stricte fachowe np. zeszyty metodyczne dla doradców zawodowych lub inne serie wydawnicze. Resztę zadań w tym zakresie winien realizować odpowiedni system szkolenia pracowników oraz system kształcenia w ogóle.
Andrzej Martynuska
W sprawie propozycji rozszerzenia dla pracodawców. Ale do jakich pracodawców: do dużych czy do małych. Mali nie mają czasu czytać. Mali, to są głównie zainteresowani szybką informacją, co oni mogą skorzystać. Rzeczywiście chcielibyśmy, żeby oni byli wyedukowani. Ale im brak wiedzy, czasami też większość ukazywanych w raportach Najwyższej Izby Kontroli naruszeń prawa wynika z ich braku wiedzy, a nie z tego, że świadomie to prawo naruszają. W związku z tym jest tutaj doskonałe miejsce do dotarcia do pracodawców z szybką, krótką informacją co mogą zyskać, jakie instrumenty powinni stosować, jakie możliwości dofinansowania są kierowane do nich w regionach zagrożonych bezrobociem strukturalnym.
Robert Kudyna
Ja nie jestem ekspertem od polityki społecznej i od rynku pracy. Uczestniczę od ośmiu lat jako pracownik BISE po stronie pracodawcy i też w dużej mierze inicjatora miejsc pracy poprzez np. przyznawanie kredytów firmom. Natomiast w tej dyskusji, odniosę się do moich doświadczeń z banku. Bo wydaje mi się, że tak jak rozumiem „Rynek Pracy” jest adresowany do ekspertów, to nie powinno w nim zabraknąć pewnych praktycznych pomysłów albo problemów, które dotykają instytucji mających do czynienia z tym na co dzień. Obserwuję jako pracodawca. Generalnie widzę bardzo dużą aktywność ludzi młodych. Naprawdę są żądni wiedzy, żądni pracy, chcą. W związku z tym ja przynajmniej z punktu widzenia banku nie widzę marazmu. Raczej widzę obraz aktywności. Natomiast oczywiście jest pewna generalna sytuacja gospodarcza, która powoduje, że taka instytucja jak moja, no ma pewne utrudnione możliwości wspierania tej aktywności. Potrzebny jest w czasopismach takich jak „Rynek Pracy” głos do pracodawców, którzy nie są ekspertami, a którzy na co dzień mają jakiś wpływ na rynek pracy.
Andrzej Zdebski
Chciałem się skoncentrować na czasopiśmie, bo na dyskusję na temat rynku pracy ogólnie nam nie starczy czasu. Zacząłbym swoją wypowiedź od takiej konstatacji: w „Rynku Pracy” nie trzeba zmieniać nic. Jest to czasopismo użyteczne. Ja sam jestem odbiorcą jego treści i uważam, że są tam zarówno informacje użyteczne na co dzień, bieżące, chociażby o poszczególnych wielkościach zasiłków itd., jak i informacje o służbach zatrudnienia w innych krajach, informacje o lokalnych inicjatywach, o pomysłach. Dwa tysiące nakładu w takiej formule, to moim zdaniem nic do zmiany. Jak to się popularnie mówi tak trzymać i można by na tym się również zatrzymać. Ale zaczęła się klasyczna dyskusja jaka dotyczy w ogóle różnego rodzaju czasopism. Podstawowa kwestia, która powinna być rozstrzygnięta, jeżeli Państwo chcecie ją w ogóle rozstrzygać to jest to do kogo „Rynek Pracy” ma być adresowany. Jeżeli się tego nie przesądzi to wszystkie następne kwestie znowu zaczynają być dyskusyjne. Dlatego, że odbiorca jednoznacznie implikuje treść. Ja osobiście pozostałbym przy formule, która jest. Ta formuła jest dość otwarta. Bo to jest zarówno pismo, które edukuje, które powinno być czytane w różnego rodzaju urzędach: wojewódzkich, powiatowych czy przez ludzi, którzy zajmują się zatrudnieniem. Również pracodawca, gdy sięgnie do tego pisma znajdzie w nim pewne treści dla siebie. Pozwoliłbym sobie tylko na uwagę, że to nie może być pismo dla pracodawców, bo pracodawcy gdzie indziej szukają różnego typu informacji. I taka grupa odbiorców tego pisma według mnie nie powinna być tą grupą odbiorców podstawowych. Jeżeli utrzymamy takie założenie, że pismo głównie skierowane jest do pracowników aparatu zatrudnienia, ale z możliwością odbioru przez szersze kręgi, to w zasadzie można by przejść do następnego pytania: o czym? Tutaj znowu podtrzymam to co już powiedziałem, że ja znajdowałem w tym piśmie wszystko, to czego każda osoba szukająca z tego kręgu szuka. Jeśli rozważamy o czym pisać, to jest to już nasz problem – Ministerstwa Pracy. Jaką ilość tytułów do kogo skierowanych my jako Ministerstwo Pracy powinniśmy animować. Czy to ma być „Rynek Pracy”, czy „Służba Pracownicza”, czy to ma być jakiś biuletyn, czy to ma być w internecie czy nie itd. Mamy jeszcze Instytut Pracy, który też ma swoje tytuły. To jest wszystko wspólny obszar Ministerstwa Pracy i myślę, że do takiej dyskusji tutaj w wewnętrznym gronie będziemy musieli zasiąść i zastanowić się w jaki sposób mamy różne grupy w tym otoczeniu zewnętrznym informować. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć jakie tytuły powinniśmy mieć i do kogo kierowane. Najlepiej byłoby utrzymać maksymalnie dużą ilość tytułów. W maksymalnie dużym nakładzie kierowaną do różnych grup. Czyli można by robić bardzo specjalistyczne nawet pisma, które trafiałyby do bardzo, bardzo wąskiej grupy, ale chyba nie będzie nas na to dzisiaj stać. W związku z tym ten czynnik ekonomiczny w pewnym stopniu również może mieć pewne znaczenie. I kolejne pytanie z tym związane, na które słów parę również chciałem powiedzieć. Zawsze w takich dyskusjach przewija się problem czy pisać za pieniądze, czy za pieniądze nieduże i częściowo dla idei. Są różne rozwiązania. Ja zawsze mam takie dość niepopularne poglądy, tu zgadzam się z Andrzejem Martynuską, że to jest pewna relacja rangi czasopisma. A moja niepopularność poglądów polega na tym, że zawsze uważałem, że jeszcze jest trochę ludzi, a takie jest chyba środowisko ludzi zajmujących się rynkiem pracy, dobrze rozumianych społecznikowców, które będzie pisać bez wynagrodzenia. I oczywiście można powiedzieć, no to płacimy, określamy stawkę za arkusz, czy za stronę. Natomiast, myślę, że i tak to niewiele zmieni. Dlatego, że nawet gdyby się tę stawkę ułożyło na wysokim poziomie finansowym to i tak redakcja będzie musiała prosić różne osoby o napisanie artykułu. W związku z tym zostałbym przy tym, ażeby właściwie poprzez odbiorcę, poprzez już pewne tradycje tego pisma, jednak próbować zmobilizować różnych ludzi, którzy maja coś do powiedzenia na temat szeroko rozumianej problematyki rynku pracy, żeby chcieli o tym pisać. I myślę, że można nawet użyć Ministra, gdyby była taka potrzeba. Myślę, że urzędującemu Ministrowi znaczna część osób w pewnym środowisku nie odmówi napisania kilku stron na zadany temat. Mając z tego tylko i wyłącznie pewien splendor. Tak więc od „Rynku Pracy” nawet nie oczekuję zasadniczych zmian. Moglibyśmy się jedynie zastanawiać nad poziomem technicznym, a więc np. szaty graficznej, sposobu łamania tekstu, układu. Chciałbym, żeby forma graficzna była bardziej profesjonalna, a jest powiedzmy siermiężna. I tu byśmy mogli próbować szukać jakichś zmian. Oczywiście rozumiem, że obecne rozwiązania są może wywołane kosztami, ale warto to przemyśleć. Zakładając funkcję edukacyjną, te 12 tysięcy urzędników plus 4 tysiące urzędników rotacyjnych odbiorców podstawowych, to mógłby być większy nakład „Rynku Pracy”. Powinien być bardziej dostępny. I to znowu jest nasza rola, Ministerstwa. W kwestii ewentualnej sprzedaży, czy wydawnictwo ma być dotowane z budżetu MPiPS czy się samo utrzymać to jest też następna nasza sprawa, którą będziemy musieli rozstrzygnąć.
Michał Boni
Nasza dzisiejsza dyskusja odbywa się w przededniu formalnej zmiany wydawcy. Nie Krajowy Urząd Pracy tylko Ministerstwo i to sprawia, że te słowa, które Pan Minister wypowiedział są dla nas ważne jako dla osób przygotowujących to pismo, bo to oznacza, że generalnie możemy się zastanawiać jak poprawiać pewne rzeczy, jak np. rozwiązania techniczne, ale traktuję ten głos, jako taki, który mówi, że to pismo jest potrzebne. Natomiast, i bardzo za to dziękuję, myślę że jest to dla nas ważny impuls, bo nie ukrywam, że w ostatnich miesiącach nie bardzo wiedzieliśmy jaka jest przyszłość „Rynku Pracy” i stąd mój poprzedni tekst taki trochę pożegnalny, bo i rok się kończył, i KUP odchodzi, że tak powiem do archiwum. Zwracaliście Państwo uwagę na konieczność otwartości pisma i jego potrójnej roli. Naszą rolą jest zachowanie tej równowagi pomiędzy trzema zadaniami: byciem źródłem informacji, byciem źródłem pomysłów i forum dyskusyjnym. Ta równowaga przy otwartości pisma rzeczywiście jest do utrzymania. Niewątpliwie jest też tak, i z tym bym się zgodził, że w tej chwili wyłania się przed „Rynkiem Pracy” dodatkowe zadanie. Wtedy, kiedy uświadamiamy sobie jak bardzo zmieniły się kadry w służbach zatrudnienia ze względu na ten wysoki poziom fluktuacji i to wszystko co nam towarzyszyło od początku lat 90-tych, to poczucie misji, ludzie którzy uczyli się, chłonęli tę wiedzę i właściwie nauczyli się zupełnie nowej dziedziny zawodowej, nowego profesjonalizmu, także nowej dziedziny wiedzy. To wszystko oczywiście się nie zmarnowało. Natomiast trzeba byłoby zaszczepić tę wiedzę, te umiejętności i to poczucie misji chyba w służbach zatrudnienia tym wszystkim, którzy są nowi, którzy dopiero uczą się tego fachu. Stad wydaje mi się, że ta rola edukacyjna, ona w najbliższych miesiącach powinna być szczególnie mocno akcentowana. I ja się zgadzam z Panem Ministrem, że to w jakiej formie niektóre informacje są wysyłane to już jest kwestia do decyzji Ministerstwa. Także wykładnie prawne prawdopodobnie lepiej przesyłać w internecie, bo to nie „obciąża” papieru, a jest dostępne. Natomiast niewątpliwie wydaje mi się, że powinien „Rynek Pracy” odgrywać rolę inspirującą dla służb zatrudnienia. I tak teraz pomyślałem, że jak sięgam pamięcią do ostatnich numerów to piszemy właśnie o problematyce zatrudnienia, o problematyce europejskiej, o problematyce bezrobocia, o tym jak wygląda sytuacja na lokalnych rynkach pracy, jak gdzieś sobie dają radę. Natomiast ten element dotyczący tego co robią służby zatrudnienia, jak pomagać bezrobotnemu żeby nie tylko wypłacać zasiłki, to myślę tu właśnie o pracodawcy, bo to jest ta końcówka procesu poszukiwania pracy. Metody jak pomagać w aktywizowaniu bezrobotnego, w jego próbach zmieniania własnej postawy. To to jest obecnie trochę zaniedbane i to jest taki wątek, który warto byłoby poruszyć, taki deficyt opisu działań stosowanych wobec osoby bezrobotnej. To jest niezmiernie istotne, bo też wszyscy mamy tę świadomość i ja też. Mając kontakty z różnymi miejscami w kraju widzę jak wiele zależy od takiego pobudzenia pewnych inicjatyw i „uruchomienia” bezrobotnych, takiej potrzeby bycia aktywnym. Czyli jest to olbrzymia rezerwa, którą należałoby wykorzystywać. To jest taki element, który, jak sądzę należałoby w najbliższym czasie wprowadzić do „Rynku Pracy” realizując te wszystkie zadania, o których już mówiliśmy. I jeszcze jedna rzecz. Wydaje mi się, że jeśli traktujemy „Rynek Pracy” jako pismo otwarte, zaadresowane do różnych partnerów rynku pracy to dodałbym to o czym mówiłem na samym początku, dodałbym jeszcze innych partnerów, myślę tu o organizacjach pozarządowych. Dlatego, że ich rola przypuszczam jednak będzie rosła. Poza tym jeśli zadaniem „Rynku Pracy” byłoby integrowanie, czy budowanie takiego wspólnego klimatu działań na rzecz poprawy na rynku pracy, to też powinien być zaadresowany do organizacji pozarządowych, żeby one też się poczuły, jeśli będzie taki sygnał umieszczony w piśmie wydawanym przez Ministerstwo Pracy, dostrzegane jako współpartnerzy tych zadań. I to się wydaje bardzo ważne. Generalnie, tak odebrałem tę dyskusję, to poza takim wskazaniem różnych tematów, które należałoby bardziej pieczołowicie przygotowywać, poza uzmysłowieniem sobie, że mamy nowego patrona jakim jest Ministerstwo Pracy, poza koniecznością ułożenia relacji pomiędzy zadaniami „Rynku Pracy”, „Służby Pracowniczej” a innych instruktażowych przekazów informacyjnych płynących ze strony Ministerstwa, poza koniecznością no takich technicznych poprawek, ta forma graficzna itd., to myślę, że ten podstawowy trzon naszego działania pozostanie, czy powinien pozostać jakoś taki sam. I też sądzę, że my nie powinniśmy być stroną w walce o kształt i formę zarządzania rynkiem pracy. Natomiast powinniśmy być otwarci na wszystkich partnerów, którzy będą pełnili różne role. Co do podstawowego kształtu rozumiem, że się zgadzamy, że pismo powinno istnieć, funkcjonować i swoje funkcje dalej pełnić.
Cecylia Mrozińska
W uzupełnieniu
Państwa wypowiedzi nt. nowej formuły wydawniczej Rynku Pracy chciałabym w skrócie
przedstawić wyniki ankiety, którą przeprowadziliśmy wśród pracowników urzędów
pracy, a więc podstawowych odbiorców miesięcznika.
Na uwagę zasługuje fakt, że otrzymaliśmy aż 187 odpowiedzi.
Ankieta zawierała 5 pytań, m.in.:
1) Które z działów miesięcznika czyta Pan/Pani najchętniej?
2) Jakie opracowania powinny Pana/Pani zdaniem zwiększyć swój udział w miesięczniku?
3) Co Pana/Pani zdaniem powinno zostać zmienione, a co należałoby wprowadzić,
aby miesięcznik był bardziej interesujący?
Okazało się, że Czytelnicy najchętniej czytają i oczekują:
- informacji z zakresu prawa rynku pracy
- informacji o planach i kierunkach polityki Rządu i MPiPS dotyczących przeciwdziałania
bezrobociu.
- docelowej wizji obsługi rynku pracy i działalności urzędów
- informacji o inicjatywach i działalności organizacji pozarządowych.
Powtarzały się propozycje publikowania artykułów instruktażowych nt. pozyskiwania
środków pozabudżetowych i z funduszy UE na przeciwdziałanie bezrobociu.
Dużym zainteresowaniem cieszą się też opracowania prezentujące lokalne rynki
pracy – problemy, metody ich rozwiązywania, sukcesy i ciekawe, nowatorskie inicjatywy.
Pojawiły się nowe pomysły, np. wprowadzenie działu „opinie, sondaże, ankiety”
z możliwością wymiany uwag i opinii nt. planowanych zmian i nowych koncepcji.
Z przyjemnością
też mogę zacytować wiele opinii pozytywnych o dotychczasowej formie Rynku Pracy,
np. „Prosimy o nie zmienianie kształtu i zakresu tematycznego”, „Pozostawić
bez zmian”, „Nie mam uwag”, „Obecna forma jest odpowiednia”, „Od momentu rozwiązania
SUP, lokalne służby zatrudnienia praktycznie zostały pozostawione samym sobie.
Dlatego też „Rynek Pracy” stanowi dla nas jedyne źródło informacji o tym, co
się dzieje w dziedzinie zatrudnienia i bezrobocia. Obecny układ opracowań i
informacji publikowanych w „Rynku Pracy” jest interesujący i spełnia nasze oczekiwania”.
Chciałabym podziękować w imieniu Redakcji za wszystkie uwagi i opinie, ponieważ,
tak jak Pan Minister już wcześniej powiedział, oczekiwania Czytelników są najważniejsze
dla każdej redakcji i powinny określać główne kierunki publikowanych artykułów.
Minister Andrzej Zdebski
Jednak jestem zwolennikiem ograniczonej demokracji w sterowaniu. I również dotyczy to czasopisma. Bo wyniki ankiety są takie, że teraz wszyscy chcą dyskusji na temat organizacji służb zatrudnienia. No bo teraz Państwo zadali takie pytania, więc są odpowiedzi, że czytelnicy chcieliby dyskusji. Mówię o tym dlatego, że uważam, że dyskusje w tego typu czasopismach, to jest mój prywatny pogląd, są niepotrzebnym zabieraniem stron. Czasopismo powinno informować, powinno przekazywać, określone treści, a nie przenosić wymiany poglądów jaką jest dyskusja. Uważam, że dyskusja powinna być prowadzona gdzie indziej. Może niech ma miejsce w internecie. Dla tych, którzy chcą dyskutować zamieścimy czasopismo w internecie i tam będzie miejsce do dyskusji. Znam wiele czasopism naukowych. Dyskusja zapisana ma sens, jeżeli są referaty, które stanowiły podstawy jakiejś konferencji naukowej. A jaki jest sens dyskusji zapisanej w czasopiśmie. Praktycznie żaden. Poza tym sądzę, że jednak odbiorca musi się nauczyć dzisiaj szukać informacji dla siebie. Moim zdaniem jeśli ktoś chce szukać informacji prawnych to jest ich dużo, np. w internecie. Być może jest potrzebny przewodnik, gdzie czego szukać. Jeżeli chodzi o interpretację prawną różnego rodzaju to wykładni w różnych miejscach jest dość dużo. Czytelnik wielokrotnie oczekuje nawet nie tyle interpretacji prawnej, ale konkretnej odpowiedzi na konkretny problem. I jeszcze najlepiej by było, żeby się mógł powołać, że podpisał się pod tym Minister albo ktoś upoważniony. Nie możemy w miesięczniku zamieszczać odpowiedzi na wszystkie możliwe wątpliwości prawne i interpretacje przepisów.
Bogdan Grzybowski
Ja się nie zgadzam z Panem Ministrem, jeżeli chodzi o interpretację prawa. Są różne interpretacje różnych organów w tej samej sprawie, i różne interpretacje KUP. Jest to wyjątkowo skomplikowana dziedzina prawa, więc urzędnicy czytając wszystkie wykładnie gubią się i jest potrzebna jedna oficjalna informacja. Tak jak to KUP wydawał w „Biuletynie Informacyjnym”. To jest bardzo dobre i potrzebne.
Michał Boni
Myślę, że spór nie dotyczy tego, żeby w ogóle nie informować, tylko dotyczy tego gdzie powinna ta informacja być. I czy taka szczegółowa ma być w „Rynku Pracy”, w internecie czy w „Biuletynie”. Ja rozumiem, że jeśli chodzi o „Biuletyn” to jest to temat do rozważań i dyskusji – jak to będzie funkcjonowało, czy np. będzie to osobne wydawnictwo Ministerstwa.
Proszę Państwa!
Ja rozumiem, że ta dzisiejsza dyskusja pozwoliła nam na po pierwsze uzyskanie
takiego szerszego poglądu dotyczącego roli i funkcji pisma „Rynek Pracy” w działaniach
z jednej strony resortu i w działaniach na rzecz poprawy sytuacji na rynku pracy,
czyli w tym integrowaniu aktywności różnych partnerów wpływających na kształt
rynku pracy. Po drugie, że ta dyskusja uzmysłowiła nam, że otwarta formuła „Rynku
Pracy” jest dobra. I oczywiście zależnie od tego co się dzieje na rynku pracy,
jakie są potrzeby, jak zmieniają się adresaci, np. nowi pracownicy służb zatrudnienia,
więc powinniśmy zachowywać się elastycznie i przygotowywać materiały, numery,
które byłyby dostosowane do tych oczekiwań i do tych potrzeb. Po trzecie, myślę,
że też powoli uzmysławiamy sobie, że są funkcje, które mogą pełnić inne media,
jeśli chodzi o szybkość nawet przekazu informacji. Pamiętajmy, że to jest miesięcznik.
On zawsze wychodzi z pewnym opóźnieniem i to że powinien o pewnych rzeczach
oczywiście informować, to jest jasne. Ale powinien też tworzyć takie tło, dla
kogoś kto zajmuje się problematyką rynku pracy. Bo stąd np. te elementy europejskie.
Bardzo jest jednak dobrze jeśli osoby zajmujące się czy to ekspercko, czy to
doradczo, czy to urzędniczo w pewnym sensie, chociaż też waham się czy mówić
o pracownikach urzędów pracy, że są to urzędnicy. Ale ja mówię o tym w takim
sensie, że ta misja pomagania osobie bezrobotnej wykracza poza takie obowiązki
czysto urzędnicze, przynajmniej w potocznym tego słowa rozumieniu. Więc wydaje
się, że ta wiedza szersza, informacje edukacyjne tez mają istotną rolę. Dobrze
jest wiedzieć jak to się w Europie, świecie jak się różne problemy rozwiązuje.
No i wreszcie, też musimy pamiętać o różnych adresatach i partnerach rynku pracy,
o także, o związkach zawodowych, o pracodawcach, organizacjach pozarządowych.
Jeśli utrzymamy ten kurs i myślę najważniejsza rzecz, odzyskamy taki kontakt
ze służbami zatrudnienia i osobami, które tam pisały, bo w którymś momencie
, to rzeczywiście zostało trochę zerwane. Były dwa powody tego. Po pierwsze,
że jest trudniejsza sytuacja na rynku pracy i zamieszanie organizacyjne. Ale
z drugiej strony też, po takiej fali pisania o dorobku lokalnym też się okazywało,
że to się często powiela. Że tylko się zmienia nazwa lokalnego rynku pracy,
a treść jest podobna i mechanizm zastosowany, opis sytuacji to wszystko było
takie samo. Więc, też w którymś momencie uznaliśmy, że to oczywiście ma znaczenie,
ale trzeba zrobić pewną przerwę. No i to się zbiegło akurat w czasie z tymi
problemami, szerszymi, związanymi z zarządzaniem rynkiem pracy.
Chciałem serdecznie podziękować Państwu za udział w dyskusji.